WYZNACZANIE POZIOMÓW

Stąd wystarczającą pewność w wy­znaczaniu poziomów możemy mieć tylko dla przypadków zróżnicowanych skrajnie. Komuś brak kompetencji może uniemożliwić bogaty odbiór arcydzieła, z pewnością jednak nie znaj­dzie on analogicznych treści w „kryminale”.Otóż ktoś, kto scharakteryzuje się nam — powiedzmy — jako czytelnik wyłącznie po­wieści detektywistycznych i odbiorca najbar­dziej relaksowych programów telewizji, umieś­ci się na innym poziomie kultury (przynaj­mniej ze względu na odbiór dzieł) niż ten, kto wśród lektur wymieni — choćby obok tamtych utworów rozrywkowych — dzieła pobudzające do przeżyć złożonych i bogatych, a przed tele­wizorem okaże się wierny teatrowi. Ogólny sy­stem kultury pozostawia możliwość czerpania satysfakcji z poziomu niskiego i nie może być inaczej, ponieważ potrzebne są ułamkowe, nie­doskonałe informacje, potrzebny jest relaks. W literaturze zachodniej spotyka się często po­gląd, iż możliwość niskowartościowego ucze­stnictwa stwarzają przede wszystkim środki masowego przekazu.

FORMUŁOWANIE HIPOTEZ

Wydaje się wszakże, iż można sformułować pewne hipotezy dla przypadków, gdy w grę- wchodzą jaskrawo odmienne poziomy kultury lub gdy uczestnictwo w kulturze skojarzone jest z innymi wartościami. Panuje powszechna zgoda co do tego, że ce­chy własne dzieł kultury kwalifikują je do róż­nych poziomów. Jednakże posługiwanie się taką klasyfikacją w badaniach uczestnictwa napotyka poważną trudność, którą już sygna­lizowałem. Tzw. odbiorca nie jest w istocie bierny w swoim akcie percepcyjnym. W szcze­gólności dzieła sztuki poddają się pewnemu do- określeniu znaczeń, zakreślając wprawdzie gra­nice, ale też pozostawiając spore pole dla wy­obraźni i skojarzeń odbiorcy. Jest bardzo praw­dopodobne, iż np. niejeden czytelnik odbierze powieść drugorzędną z takim bogactwem treści wartości, z jakim inni znów przyswoją sobie arcydzieła.

OGRANICZENIA UJĘĆ SOCJOLOGICZNYCH

Terenem, na którym socjologia kultury czuje się najmocniej, są niejako ilościowe aspekty zjawisk: zasięg uczestnictwa, jego natężenie mierzone ilością lektur, seansów kinowych czy godzin przed telewizorem, wybory określone według indeksów dzieł, programów itp. Oczy­wiście implikowane są tu kwestie bardziej zło­żone, jak czynniki ogólnie przyspieszające lub opóźniające wzrost kulturalny, specyficz­ność wsi i inne jeszcze. Wszystkie te kwestie są jednak związane z podstawowym obrazem nacechowanym przez ujęcie ilościowe. Metodo­logiczne uzbrojenie socjologii sprawia, że trud­no jest z wiarygodnymi wynikami prowadzić badania zorientowane przez pytanie o jakość uczestnictwa w kulturze. W badaniach takich grozi ponadto subiektywizm badającego, który np. pewnym sposobem odczytania dzieła przez odbiorcę może przyznać arbitralnie notę dodat­nią, innym zaś — ujemną. Bardziej pogłębione, a zarazem obiektywnie podbudowane, próby tego rodzaju stanowią ledwie początek kierun­ku badań. Są one z pewnością sensowne i
Read more…

INTELIGENT DAWNIEJ I DZIŚ

Przedwojenny inteligent, jeśli nie był czło­wiekiem lewicy, czy społecznikiem, z wielkim prawdopodobieństwem czuł się dotknięty, na­potykając u robotnika np. znaczny stopień oczytania. Stanowiło to zamach na inteligencki status społeczny. Sądzę, że dzisiaj należałoby długo szukać takiego człowieka. Określając sam siebie poprzez miejsce w ogólnym podziale pracy, inteligent współczesny ma świadomość, że uczestniczy w kulturze, która jest systemem społecznie otwartym, a nie — jak ongiś — związanym klasowo. Co więcej: jest na ogół świadomy, że ten system społecznie otwarty stale wciąga coraz głębiej nowe kręgi, zdąża do powszechności zasięgu. Zmiany, jakie w na­szym ustroju nastąpiły w wartościowaniu pra­cy, robotniczego stylu życia, wykluczają prze­konanie, że mając jako inteligent ułatwiony dostęp do dzieł, zyskało się przewagę w posia­daniu wszelkich dóbr kultury.

CASUS INTELIGENCJI

Jaka jest we współczesnej polskiej rzeczywi­stości sytuacja kulturalna inteligenta? Jest to kategoria społeczna, której — pojętej jako ca­łość — za sprawą wykształcenia (związanego z przygotowaniem do zawodu), a czasem tra­dycji domowych, wciąż jeszcze przypada łat­wiejszy dostęp do dzieł kultury.Dwa momenty należy wybić jako znamienne dla dzisiejszego usytuowania inteligencji.Warstwa ta utraciła tak bardzo poczucie swoich granic i swojej tożsamości, że jest to przyczyną zaprzeczania w ogóle jej istnieniu. Jak to już napisano parokrotnie, mało kto my­śli czy mówi o sobie (co było regułą przed woj­ną) „jestem inteligentem”. Autoidentyfikacja wygląda inaczej: „jestem lekarzem”, „jestem nauczycielem”. Co jeszcze istotniejsze dla na­szego zagadnienia: inteligenci współcześni nie definiują się warstwowo przez swój stosunek do kultury. A tak w silnym stopniu działo się właśnie w Polsce przedwojennej. Pewien typ uposażenia kulturalnego stanowił o inteligen­cie.

PRZY WSZYSTKICH ZMIANACH

Przy wszystkich zmianach małe ośrodki, a szczególnie wieś, pozostają oddalone od wielu placówek kultury. Wyrównanie czy zmniejsze­nie wynikających stąd trudności uczestnictwa zależne jest od rozwoju sieci osadnictwa jako całości, od rozwoju regionalnych żywotnych centrów kulturalnych, a także od ilościowego zwiększenia i podniesienia sprawności środków lokomocji. Trudności, jakie stwarzają małe osiedla, wyrównywane są już dzisiaj przez środki masowego rozpowszechnienia — w szczególności radio i telewizję — co jednak nasuwa szereg wątpliwości, do których jeszcze powrócę. Trzeci impuls do zmian w uczestnictwie w kulturze przychodzi od pracy produkcyjnej, w równej mierze dotyczy to przemysłu, jak i rol­nictwa. I tu, i tam przechodzenie w produkcji na wyższy poziom techniczny i organizacyjny zawiera w sobie silne bodźce intelektualne, stawia wciąż nowe wymagania poznawcze, roz­bija dawne stereotypy.

CZYNNIKI INTEGRUJĄCE

Rzeczywiste upowszechnienie matury mogłoby zmienić poważnie stosunki. Stoimy prawdopo­dobnie przed skokową przemianą w społecz­nym charakterze kultury.Drugi czynnik integrujący kulturalnie, który zarysowuje się dziś wyraźniej — to urbaniza­cja Polski. Nie chodzi tu tylko o wzrost miast emigracją do nich ze wisi. Chodzi właśnie o  urbanizację całego kraju, to znaczy także przemiany na wsi, które jw pewnym stopniu upodobniają ją do miasta, a przede wszyst­kim czynią dla ludzi wiejskich dostęp do peł­nego systemu kultury subiektywnie i obiek­tywnie łatwiejszym. Te procesy nie przebiega­ją gładko, gdyż wiążą się w pewnym stopniu z osłabieniem tradycyjnych więzi społecznych kulturowej indywidualności wsi. Ostatnie lata przyniosły pewien renesans poczucia swoistych wartości wiejskiego życia, co pozwala przy­puszczać, że proces przemian nie będzie prze­biegał tylko jednostronnie, tzn. od miasta do wsi.

NISKI PUŁAP

Jej niski pułap w przeszłości rozczarował tych, którzy oczekiwali, iż kilka klas stworzy poziom pozwalający ogółowi na korzystanie z pełnego systemu kultury bez trudności we­wnętrznych. Równocześnie w tamtym okresie nikt realnie nie postulował podniesienia pułapu kształcenia na należytą wysokość. Doświadcze­nia aktualne potwierdzają właściwie dawne przekonanie, że w skali wielkich zbiorowisk — całych klas czy warstw — wprowadzenie w arkana kultury na wyższym poziomie intelektu­alnym i o większym stopniu artystycznego wy­rafinowania osiągalne jest przy wykształceniu przynajmniej na poziomie maturalnym. Feno­men ludowych elit przywódczych nie może się powtórzyć jako reguła powszechna. Jednakże właśnie dziś liczba kształcących się do pozio­mu ponadpodstawowego sięga 90 procent. In­nym aspektem tej sprawy jest to, żeby w no­wej sytuacji edukacyjnej każdy mógł do­trzeć do punktu, w którym będzie mógł podjąć dalsze, wyższe studia. Od jakości tej przyszłej szkoły
Read more…

ZWIĘKSZONA WYRAZISTOŚĆ

Trud­no tu o porównania ścisłe, wydaje się wszakże, iż zbliżamy się do trzykrotnego zwiększenia audytorium w stosunku do odpowiednich liczb względnych z ostatnich lat przed wojną. Uczestnictwo w życiu teatralnym czy muzycznym wyraża się skromniejszymi liczbami, i tu jed­nak dokonało się znaczne powiększenie kate­gorii uczestniczących. W perspektywie trady­cyjnie rozumianego upowszechnienia kultury czynniki wskazane wyżej wyczerpywały mniej więcej zagadnienie. Dziś jednak widzimy lepiej, że postępy iku integracji wiążą się z procesami społecznymi, które się w tych ramach nie mieszczą. Widzimy to lepiej, ponieważ część drogi jest przebyta i nagromadzone zostały obserwacje oraz metodycznie uzyskane mate­riały z badań.Taką zwiększoną wyrazistość zyskał w chwili obecnej czynnik, jakim jest oświata powszech­na.